Dyskusyjny Klub Książki

Zaczęliśmy od Spinozy- czyli wieczorne Polaków rozmowy… pod chmurką.

Tango Spinoza – Mambo Jerzego Wasowskiego i Jeremiego Przybory dało początek kłodzkiemu DKK, tym razem w ogródku Małgosi, pod chmurką.

 

W otoczeniu soczystej zieleni zastanawialiśmy się – na czym polega fenomen popularności Kabaretu Starszych Panów, który w końcu lat pięćdziesiątych zauroczył polską publiczność. Mało tego – nic nie stracił na aktualności i jego popularność trwa do dzisiaj. Satyryczna poetyckość tekstów Jeremiego Przybory i finezyjna lekkość muzyki Jerzego Wasowskiego stworzyły dzieło niepowtarzalne. Kabaret trafiał celnie do odbiorców kultury masowej oraz wytrawnych melomanów, o bardziej wysublimowanych gustach muzycznych. Na pewno pamiętamy jeszcze, że telewizyjną emisję kabaretu oglądał rolnik, schodząc z pola i adwokat, który w tym czasie zamykał swoją kancelarię. A co do filozofii, to tekst wymieniony wyżej broni się sam. W latach sześćdziesiątych tak cudownie bawić się słowem, ubierając ironię w nutę absurdu, potrafiło niewielu. Rozprawiając o beletrystyce naznaczonej filozofią, nie można przemilczeć Josteina Gaardera. Wśród wielu tytułów autora Świata Zofii znalazły się między innymi: Dziewczyna z pomarańczami i Vita Brevis. Obie połączone ulubioną przez Gaardera klamrą – formą listu. W pierwszej list nieżyjącego ojca do syna, pozostawiony w wózku, a odnaleziony po latach, stał się kanwą, na której opiera się cała akcja powieści. W drugiej na plan pierwszy wysuwały się religia i nie pozbawione szczypty ironii moralizatorstwo. List Florii opowiada o dramacie porzuconej kochanki ojca kościoła rzymskokatolickiego, Aureliusza Augustyna. Nakłaniając go do powrotu dziewczyna przekonuje, że nie umniejszy to jego godności, a wręcz odwrotnie, godząc honor głowy kościoła z obowiązkami ojca, kochanka i męża, wzmocni swój autorytet. Autor, osiągając mistrzostwo w dziedzinie retoryki, wzbudza w czytelniku uczucia – na przemian podziwu i żalu. Nie trzeba chyba dodać, że emocjonalny i namiętny związek stawia pod znakiem zapytania moralność filozofa. Wracam do Dziewczyny z pomarańczami. Mimo że jej zakończenie już na samym początku było przewidywalne, to jednak daje do myślenia. Autor stawiając czytelnikowi pytania, często egzystencjalne, o tajemnicę ludzkiego losu i przeznaczenia, czyni to z charakterystyczną dla siebie mądrością. W akcji ekscytującej tajemnicy Dziewczyny z pomarańczami, wyczuwamy atmosferę napięcia i wyczekiwania, tego co stanie się za chwilę. Nadal rozmawiając o filozofującej literaturze nie można pominąć Henryka Wańka i – moim zdaniem – najlepszej jego książki – Martwej natury z niczym. Zawarte w niej eseje poświęcone są ikonoklazmowi, Williamowi Bleake`owi, Francisco Zurbaranowi, tajnikom sztuki Caspara Dawida Friedricha. A prywatna historii sztuki autora odkrywa H.Wańka jako doskonałego eseistę. Zatrzymam się przy Friedrichu prześladowanym przez demony ognia. Czy może dlatego ”Świat obrazów Friedricha, gdyby go pozbawić wody uschnął by z pragnienia”. Friedrichowi poświęcił pisarz aż trzy eseje. Jego sztuka malarska nie każdego musi zachwycać. Nie należę do entuzjastów jego malarstwa, ale chylę czoło przed interpretacją Wańka. Pisarz zasłuchany w romantyczne, zamglone, przez co niedomówione górskie krajobrazy ruin, kapliczek, gotyckich katedr, uważał przyrodę – podobnie jak Friedrich – za przejaw boskości. Umiejętność wyrażania słowem nastrojów wprawia w zachwyt, a biegłość literacka to dzieło sztuki samo w sobie. Waniek wypowiada się także na temat panteizmu Friedricha i tego, w jaki sposób malarz za pomocą artystycznego przekazu uwiódł swoich wyznawców. „Krajobrazy Friedricha – pisze – są krystaliczne, przejrzyste, zbudowane z solidnością wzorującą się na biblijnym przekazie”. A jednak uduchowione – wynika dalej z treści. „Epifania wschodzącego lub zachodzącego słońca, będąca także częstym tematem przedstawień malarskich, przekazuje świat jako spiętrzenie niezliczonych planów”. Sądzę, że mała próbka znakomitej eseistyki Wańka powinna zachęcić czytelnika, aby sięgnął po Martwą naturę z niczym.Dodam jeszcze, że równie zajmująco, z podobnym znawstwem i literacką fantazją pisał i mówił o sztuce Franciszek Starowieyski. Chociaż jego „Teatr Rysowania” zachwycał mnie o wiele bardziej, niż obraz jako dzieło samodzielne. Twierdza, niedokończony traktat moralny filozoficzno-utopijny jest dziełem życia Antonia de Saint-Exupery`ego. Autor medytuje nad sensem życia, wiary, wyższych wartości, którymi powinien kierować się człowiek, w swoim dążeniu do doskonałości. Głosząc prawdy, które kształtowały nasze człowieczeństwo od zawsze, prowadzi także rozrachunek z samym sobą. Wskazując na niedoskonałość natury ludzkiej, odwołuje się do Boga – najwyższego autorytetu – aby ten, mając na względzie nasze ułomności, nie odwracał się i zawsze o nas pamiętał. Myśl, która w różnych aspektach przewija się najczęściej na stronach moralitetu brzmi: sam ofiarowując, zyskujesz najwięcej. Literatura, a ściślej mówiąc: beletrystyka z filozofią w tle, to temat rzeka. My, dotykając go jedynie, mieliśmy radość z faktu, że lepiej lub gorzej umiemy o nim rozmawiać.(ACG)

 

{jcomments on}