Iwaszkiewiczowskie listy

Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie Anna i Jarosław Iwaszkiewiczowie

Listy 1922-1926 Listy 1927-1931

Czytelnik, Warszawa 1998 Czytelnik, Warszawa 2012

 

Scenerią dla listów Anny i Jarosława Iwaszkiewiczów było międzywojnie. Małżeństwo trwało 57 lat. Zeswatał ich Roman Jasiński, artysta i krytyk muzyczny, w tym czasie, tak jak oni, także częsty bywalec „Ziemiańskiej”. Szerzej o tym wydarzeniu przeczytać można także w książce Roberta Jarockiego – Z albumu Romana Jasińskiego, wydanej przez PIW, 1011 oraz Sławomira Kopera Życie prywatne elit artystycznych drugiej Rzeczypospolitej wydanej przez Bellonę w 2010 roku. Małgorzata Bojanowska i Ewa Cieślak opracowały dwa tomy korespondencji Iwaszkiewiczów. Dlaczego oba są tak bardzo godne polecenia? Właściwie wszystkie zaistniałe okoliczności przemawiały za tym, aby ten mariaż nigdy nie doszedł do skutku. Anna, kiedy poznała swego przyszłego męża, była już zaręczona z księciem Krzysztofem Radziwiłłem. Jarosław – artysta skłonny do męskich przyjaźni (czego nie ukrywał przed narzeczoną) i do tego poeta, dla ojca Anny nie był wymarzonym partnerem dla pięknej i bogatej Lilpopówny. Jednak mimo wielu przeciwności losu, wynikających z dzielących ich barier towarzyskich i społecznych, małżeństwo zostaje zawarte. Trzeba dodać, iż w dużej mierze jest to zasługa nieugiętej postawy Anny. W listach z czterech pierwszych lat odbija się jak w lustrze atmosfera związku. Był to okres, w którym małżonkowie wiele podróżowali. Jarosław do Paryża, próbując podjąć studia językowe. Pisząc o tęsknocie do „Hanulki mojej serdecznej”, równocześnie informuje żonę o spotkaniach z ważnymi politykami,osobistościami życia literackiego i muzycznego. Zapewnienia o miłości płyną nieustannie z obu stron. Anna dla ratowania zdrowia bywa kilkakrotnie w uzdrowiskach na francuskiej Riwierze i w Zakopanem. Ona, w przeciwieństwie do męża, jest w tym czasie silniejsza psychicznie. W okresach rozłąki, w momentach zwątpień i załamań stanowi dla Jarosława, jak na kochającą żonę przystało, wielką podporę. W środowisku artystycznym stolicy Tatr – gdzie często bawi Szymanowski, mieszkają Rytardowie, Witkacy i wielu jeszcze innych – bez „Synka najdroższego” ( to tylko jedno z licznych określeń używanych w stosunku do męża ) – nie czuje się aż tak bardzo samotna. Listy z lat 1927-1931 mają charakter podobny. Mimo, że od 1928 roku Iwaszkiewiczowie są już właścicielami Stawiska i w tym czasie przychodzi na świat druga córka Teresa, częstotliwość podróży, szczególnie Jarosława, nie zmniejsza się. A co za tym idzie – ton lirycznej, na zmianę romantycznej i rzeczowej korespondencji – nie ulega zmianie. Dbałość o literacki styl i zmysł artystyczny pozwala snuć domysły, że wymiana gorących westchnień od początku jest świadomie stylizowana. W czasach kiedy te i podobne perełki epistolograficzne prawie zupełnie wyparły lapidarne i często jeszcze niegramatyczne esemesy, warto sięgnąć po tę lekturę.