Leśmianowy uRok rzucony…

Na kogo? I z jakim skutkiem? Zamiast do szkoły, to o 8 rano warsztaty w bibliotece.

Tym razem dla gimnazjalistów z Zespołu Szkół Społecznych w Kłodzku. Bardzo jeszcze zaspani , ale dzielnie otworzyli wystawę „za drzwiami” – Dusiołki, ludzieńki i inne kłodzkie zmory wiosenne. Powrót i uRok Leśmiana. By się wkupić, musieli poznać „Zmory wiosenne”. Jak? Bardzo szkolnie, czytając chórkiem wiersz, w końcu to pierwsza lekcja. Trochę też wyedukować się, poznać ciekawostki z życia genialnego twórcy. No i już kolejna odsłona bardzo dosłowna, bo zza papieru wystawała tylko tajemnicza dłoń z żółtą walizką i napisem „wracam, wracam po długiej rozłące”. Z literackich zaświatów znów wyłonił się Mistrz poezji. Wciąż wielki, tu żadna miarka nie pomoże, nawet najdłuższa. I wciąż inspirujący. Zbiór nowych rymów i leśmianowych ludzieńków coraz bogatszy. Warsztaty grupowe na wiele rąk i umysłów twórczych. Herbata malinowa zyskała rangę napoju kłodzkiego z najwyższej półki.

I pojawia się pytanie. Co bardziej inspiruje młodych czytelników? Ekspozycja czy wyłożone na bibliotecznej ladzie książki Bolesława Leśmiana? A może jedno wypływa z drugiego? Odpowiedź, raczej podpowiedź ukryta w fotorelacji. Autor dość trudny dla gimnazjalistów. Czy na pewno?

Niedowiarków albo ciekawskich zapraszamy do lektury
(M. K.)