Nowości w Bibliotece grudzień 2014

I. Čolović : Bałkany – terror kultury.
Bałkany – terror kultury to autorski wybór dokonany specjalnie dla Wydawnictwa Czarne z dorobku Ivana Čolovicia z lat 1997-2004.
“Ivan Čolović, wybitny serbski intelektualista, w znakomitym tomie esejów pisze nie tylko o dramacie serbskiego postkomunizmu, gdzie marksizm-leninizm zastąpiła koszmarna mieszanka populizmu z nacjonalizmem etnicznym wzbogaconym o religię narodową. Na przykładzie serbskim szkicuje obraz zagrożenia wspólnego nam wszystkim: Serbom i Rosjanom, Chorwatom i Słowakom, Węgrom i Rumunom, Polakom i Albańczykom. Nie jest to więc choroba jedynie serbska. Wirus zarazy antydemokratycznej tkwi we wszystkich naszych organizmach duchowych. Dlatego tę książkę powinien przeczytać każdy polski inteligent, który chce żyć w wolnej Polsce i w demokratycznej Europie.” Adam Michnik”. Bezlitosna analiza roli, jaką w podsycaniu wojen na Bałkanach odegrali intelektualiści i tworzona przez nich kultura. Čolović skupia się w niej na swej ojczystej Serbii, nie sposób jednak odłożyć tej książki z przyjemnym poczuciem różnicy, która nas dzieli od bałkańskiego barbarzyństwa. Z treści omawianych przez Čolovicia wyziera karykatura aż nadto znajomej gęby naszego własnego zadufania. Ku refleksji i przestrodze.” Konstanty Gebert.

M. Heller : Sens życia i sens wszechświata.
O ile oczami wiary widzi się świat inaczej, niż oczami wiedzy naukowej?
Jak, w perspektywie teologicznej, sens człowieka wiąże się z sensem Wszechświata?
Jaki jest związek “teologii sensu” z “teologią stworzenia”?
Pytania o sens człowieka i sens Wszechświata są ze sobą ściśle związane. Właściwie stanowią one jedno Wielkie Pytanie. Człowiek jest genetycznie związany z Wszechświatem. Korzenie człowieka wyrastają z historii Wszechświata. Jeżeli Wszechświat ma sens, to sens ten prawdopodobnie obejmuje także człowieka, ponieważ człowiek jest częścią, więcej: elementem struktury Wszechświata. A czy mógłby istnieć człowiek obdarzony sensem w bezsensownym Wszechświecie? Polecamy wznowienie klasycznej książki słynnego filozofa i kosmologa, poprawione i poprzedzone nowym wstępem Autora.
“Jednym z głównych problemów stojących przed teologią XXI wieku jest jej dialog z naukami, zwłaszcza z naukami przyrodniczymi. Fakt, że wielka liczba teologów (może nawet większość) nie dostrzega tego problemu, świadczy jedynie o tym, że jest to problem naprawdę palący. Zignorowanie go może zepchnąć teologię niedalekiej przyszłości na marginesy kulturowego życia ludzkości. Albo jeszcze wyraźniej – może włączyć teologię w ciągle przybierający na sile nurt irracjonalizmu, zrównując ją tym samym z wielu modnymi zabobonami. Należy więc problemowi dialogu teologii z naukami stawić czoło”. – fragment książki

W. Cejrowski : Wyspa na prerii.
Mistrzowsko opowiedziana, zaskakująca, zabawna i ironiczna książka Wojciecha Cejrowskiego, który tym razem zabiera nas w podróż nie do dzikiej Amazonii, ale na Dziki Zachód.
Wyspa na prerii z pewnością nie zawiedzie miłośników gawędziarskiego stylu znanego podróżnika. Jest tu przygoda, refleksja, żart, nieco tajemniczości i sporo ironii, pokazującej dystans autora do samego siebie. Wojciech Cejrowski po latach wraca na swoje rancho w Arizonie, tuż przy granicy z Meksykiem. Dziki Zachód dawno przestał być dziki, ale mieszkańcy prerii wciąż o tym zapominają. – wyjaśnia. Południe Stanów Zjednoczonych oraz dawny Dziki Zachód są zupełnie inne niż Nowy Jork, Chicago czy Kalifornia. Styl życia na prerii zadziwia nawet tych, którzy dobrze znają Amerykę.
W tym niezwykłym i na swój sposób egzotycznym miejscu autor odnajduje ślady bliskich, oswaja się z hulającym wiatrem, wszędobylskim pyłem oraz mieszkańcami, którzy żyją tu po swojemu. Wyspa na prerii zaskoczy was i oczaruje, nawet jeśli nie jesteście miłośnikami muzyki country i westernów. A gdyby ktoś chciał sprawdzić osobiście, jak tam jest, drogę znajdzie łatwo: wystarczy zjechać z autostrady, potem jeszcze raz zjechać, i znów zjechać, i tak do skutku – aż skończy się mapa i wylądujesz na polnej drodze, prowadzącej na jakieś rancho.

R. Gaita : Mój ojciec Romulus.
Romulus Gaita jako młody chłopak opuścił ojczyznę i wyjechał do Niemiec, skąd po zakończeniu II wojny światowej wraz z młodziutką żoną Christine i czteroletnim synem Raimondem przeniósł się do Australii. Wśród jej kamienistych pagórków i pożółkłych traw znalazł nowy dom. Mój ojciec Romulus to urzekająca w swej prostocie historia człowieka, który chciał nauczyć swojego syna, jak przejść przez życie z podniesioną głową. To opowieść o namiętności, zdradzie i szaleństwie, o przyjaźni i pracy, która może być źródłem radości i dumy, a także o cierpieniu, godności i sile ducha. To książka, która z całą mocą przypomina, co znaczy prawość i człowieczeństwo.

A. Fuller : Rozmowy pod drzewem zapomnienia.
New York Times” Notable Book. Książka Roku “Telegraph”. Ona – dwustuprocentowa Szkotka, przekonana o swych nadprzyrodzonych zdolnościach odziedziczonych po gorącokrwistych Macdonaldach z Highlands. Kochająca zwierzęta, duchy i Afrykę. On – Anglik do szpiku kości, kierujący się zasadą: “Jeśli nie masz do powiedzenia nic miłego, lepiej w ogóle się nie odzywaj”, niewybaczający braku poczucia humoru i nigdy nieproszący nikogo o pomoc. Afryka była jego religią i bezlitośnie odebrała część duszy. Spotkali się na lotnisku. Od tego momentu zaczęła się ich wielka wspólna wędrówka naznaczona niemal samobójczym uwielbieniem dla tej ziemi. Kolejna po “Dziś wieczorem nie schodźmy na psy” książka Alexandry Fuller to pozbawiona sentymentalizmu, szczera i skrząca się czarnym humorem próba zrozumienia rodziców, którzy wybrali tak niezrozumiały dla innych los. “- To drzewo zapomnienia. Wszyscy wodzowie sadzą takie drzewo w swojej wiosce. – Pan Zulu zaprezentował silne ramię, uosabiając siłę drzewa. – Można je zasadzić ot tak, z jednej gałązki, ale jest takie mocne, że wyrośnie na drzewo. Podobno w środku mieszkają przodkowie. Jeśli pojawia się choroba lub jeśli męczą cię duchy, siadasz pod drzewem zapomnienia i przodkowie pomagają ci w kłopotach. – Skinął głową i zaciągnął się papierosem. – To prawda, wszystkie problemy i zmartwienia znikną. – Wierzy pan w to? – spytała mama, ale zanim pan Zulu zdążył odpowiedzieć, zbyła własne pytanie machnięciem ręki. – Ja wierzę. Wierzę w to w dwustu procentach. – Znów spojrzała w górę, w koronę drzewa, i uśmiechnęła się. – Panie Zulu, proszę przynieść mi moje składane krzesło – powiedziała. – Chyba dziś tutaj wypiję herbatę. – Pan Zulu wrócił do ciężarówki po krzesło mamy. Tata, wciąż osłabiony po przebytej malarii, leżał pod brezentową płachtą i patrzył, jak w czajniku na palenisku gotuje się woda. – Pani wybrała miejsce na dom – zaraportował pan Zulu”. Fragment “Dwa światy – chłodna Szkocja okrutnych przodków i gorąca, podzielona wojnami, ukochana Afryka, nie najlepsze miejsce na budowę domu. A jednak dom powstaje, historia pisze się zyskami i stratami, radością i bólem, wyjazdami i powrotami. Ta książka to otwieranie schowków pamięci, która u każdego z bohaterów funkcjonuje inaczej. Drzewo zapomnienia jest po to, żeby pamiętać.

Opisy ze strony merlin.pl