Nowości w Bibliotece kwiecień 2014

Nowości w Bibliotece kwiecień 2014

G. Jagielska : Anioły jedzą trzy razy dziennie. Przejmująca opowieść o pacjentach Kliniki Psychiatrii i Stresu Bojowego. „Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku” to kolejna książka Grażyny Jagielskiej, żony znanego korespondenta wojennego, autorki równie poruszającej „Miłości z kamienia”.
Grażynę Jagielską przez lata paraliżował strach. Żyła problemami męża. Dla jego pasji poświęciła swoje życie. W końcu jednak musiała zawalczyć o siebie. Przeżyła własny „lot nad kukułczym gniazdem”. Spędziła pół roku w szpitalu psychiatrycznym. Poznała kobiety, które tak jak ona długo udawały, że wszystko jest w porządku. Spotkała twardzieli, którzy musieli nauczyć się płakać. Była w miejscu, w którym można było wszystko. Nie wolno było jednego – kłamać.
Autorka książki „Anioły jedzą trzy razy dziennie. 147 dni w psychiatryku” zabiera nas w podróż pełną intymnych zwierzeń i prawdziwych emocji. W poruszający sposób opisuje azyl dla zagubionych oraz obrazy, które prześladowały ich latami. Opowiada o szczerości, potrzebie zrozumienia i bliskości.

J. J. Szczepański : Dziennik. T. 3 : 1964-1972. Trzeci tom dziennika Jana Józefa Szczepańskiego rozpoczyna się 1 stycznia 1964 roku w Aleksandrii, a kończy 30 grudnia 1972 roku w Kasince, gdzie Szczepański miał dom. Z opatrzonych datami dziennymi zapisków wybitnego pisarza, scenarzysty i podróżnika wyłania się obraz człowieka pozbawionego jakiejkolwiek pobłażliwości dla samego siebie. Szczepański jest najostrzejszym krytykiem własnej twórczości, bezlitośnie punktuje to, co uważa za słabsze w swoich tekstach, ale też – nie bez zaskoczenia – odnotowuje np. zachwyty Lema nad swoimi opowiadaniami. Cały dziennik wybitnego prozaika polskiego, Jana Józefa Szczepańskiego, obejmujący lata 1945-2002 (od wyjścia autora z partyzantki po ostatnie zapisy szpitalne) to nie tylko dzieło literackie o wyjątkowych walorach artystycznych, ale rzecz o wybitnych walorach dokumentalno-poznawczych, bo portretująca cały okres powojenny do 2002 roku.

A. Grunenberg : Hannah Arendt i Martin Heidegger. Jesienią 1924 roku mieszkanka Królewca Hannah Arendt przyjechała do Marburga kierowana wieściami, że na tamtejszym uniwersytecie można u pewnego filozofa nauczyć się nowego myślenia. Żądna wiedzy osiemnastoletnia studentka poznała trzydziestopięcioletniego Martina Heideggera. Mimo, że był żonaty, połączyła ich miłość i fascynacja myśleniem filozoficznym. Wdają się w ryzykowną namiętność będącą początkiem pełnej przygód drogi myślowej, która ich rozdziela i łączy. Z tą historią potomni mają kłopot. Niemało współczesnych nadal jeszcze uważa ją za skandal. Jak Żydówka mogła się zadawać z nazistą in spe? Jak mogła po wojnie, gdy widać było dzielącą ich przepaść, ponownie szukać więzi?


Hrabal i inni : adaptacje czeskiej literatury. Z przyjemnością wracasz do książek Bohumila Hrabala? Poruszają cię powieści Milana Kundery? Lubisz się pośmiać przy opowiadaniach Petra Šabacha? Sprawdź, jak twórczość twoich ulubionych pisarzy prezentuje się na dużym ekranie.
W książce zostały zamieszczone analizy filmowych adaptacji najsłynniejszych czeskich utworów literackich. Wśród reżyserów znajdziemy takie nazwiska, jak Jiří Menzel, Jan Hřebejek czy Jan Švankmajer. Autorzy poszczególnych tekstów odkrywają, w jaki sposób książki zostają „przepisane” na język filmu oraz oceniają trafność zastosowanych zabiegów.

K. Mroziewicz : Korespondent. Nauka na cudzych tekstach to praktyka stosowana przez większość pisarzy i dziennikarzy. Wielu wymienia całe bataliony swoich mistrzów. Dziennikarz powinien praktykować u mistrza, ale powinien się od niego wyzwolić. Albo mistrz powinien go wyzwolić, jak to w rzemiośle robiono z czeladnikami. Dziennikarstwo jest rzemiosłem, pisarstwo też. I krawiectwo. Tylko nie każdy krawiec nazywa się Yves Saint Laurent, nie każdy szewc – Manolo Blahnik, nie każdy złotnik – Louis-François Cartier. Jakże się to świetnie czyta! I jak to jest pisane! Dawniej by się powiedziało, że przeczytałem tę książkę, nie odrywając się od niej, od deski do deski, dziś – między dwoma kliknięciami, otwierającym i zamykającym… Wiedziałem, jak elektryzujące bywa życie korespondentów czy reporterów zagranicznych, ale nie każdy z nich pisze tak żywo i takim językiem, jak Krzysztof Mroziewicz.

Opisy ze strony www.merlin.pl