Nowości w Bibliotece listopad 2017


Maurice Maeterlinck : Inteligencja kwiatów.

1

Wśród jego utworów wielką poczytnością cieszyły się znakomite eseje filozoficzno-przyrodnicze, w których dowiódł talentu wnikliwego obserwatora przyrody i umiejętności fascynującego jej opisywania. Dziś prezentujemy jego Inteligencję kwiatów.
Ciekawe jest zauważyć, że po latach wracamy do identycznych obserwacji jak właśnie Maeterlinck, który pisze o swojej książce tak: Szkic mój nie ma zgoła aspiracji stania się podręcznikiem. Jedynie pragnę zwrócić uwagę na kilka interesujących rzeczy, jakie dzieją się tuż obok nas, w tym samym świecie, gdzie uważamy się z taką pychą za istoty uprzywilejowane. (…) Geniusz ziemi, będący prawdopodobnie zarazem geniuszem całego świata, zachowuje się w walce o byt podobnie do człowieka. Stosuje te same metody i posługuje się tą samą logiką. Osiąga cel środkami, jakich się imamy, idzie po omacku, waha się, zawraca, zaczyna po kilka razy jedno, dodaje szczegóły, eliminuje je, poznaje i naprawia błędy. Słowem, robi wszystko, co my byśmy robi na jego miejscu.

Justin Marozzi : Bagdad. Miasto pokoju, miasto krwi.

2

Bagdad – znany od wieków jako „miasto pokoju”, przez większość swojej niezwykłej historii był jednym z najważniejszych światowych centrów kulturalnych i handlowych, budził podziw bajecznymi pałacami, parkami, wykwintnością wspaniałych meczetów i szkół islamskich. To tu można było znaleźć najbardziej utalentowanych matematyków, astronomów, lekarzy, muzyków i poetów, to właśnie tutaj w czasach kalifów spisano Księgę tysiąca i jednej nocy. Wyrafinowanemu życiu intelektualnemu towarzyszyły szokujący przepych i rozpusta, a także brutalna przemoc najeźdźców i władców – przez większość swojej obejmującej trzynaście wieków historii Bagdadem rządzili okrutnicy.
Justin Marozzi, imponując głęboką wiedzą i zachwycając erudycją, odmalował wielowymiarowy portret tego niezwykłego miasta – jego złotego wieku i jego upadku.

Piotr Łuczuk : Cyberwojna.

4

Opisane w Cyberwojnie wydarzenia i postaci mogą wydawać się fikcją literacką przedstawiającą ponurą wizję przyszłości. Tym bardziej fikcją, że książka ta napisana została wartko i barwnym językiem. Są to jednak opowieści jak najbardziej realne. Wykorzystywanie potencjału tkwiącego w komputerach i łączącej je globalnej sieci w celu atakowania wroga w tak zwanej cyberprzestrzeni stanowi dziś jak najbardziej prawdziwe zagrożenie. Zdolny programista, mając do dyspozycji jedynie podłączony do internetu komputer i siedząc przed nim w dowolnym miejscu na świecie, jest w stanie doprowadzić np. do zdalnego wyłączenia prądu w całym regionie, unieszkodli-wienia systemów obrony przeciwlotniczej, a nawet do całkowitego paraliżu sektora bankowego. Autor książki, dr Piotr Łuczuk, podaje bardzo wiele przykładów takich działań hakerów z różnych państw.
Choć ta „cyberwalka” toczy się naprawdę, na oczach wszystkich, mało kto ją dostrzega. Osoby korzystające z internetu – a więc praktycznie każdy z nas – nie bardzo są świadome, że same padają ofiarą zmasowanych i doskonale kamuflowanych ataków propagandowych. Żeby ugodzić dziś z wielką precyzją człowieka, równie dotkliwie jak bronią konwencjonalną, wystarczy atak internetowy przy pomocy oszczerstw, pomówień i kłamstw. W powszechnej bowiem opinii to, co napisane i to, co pokazuje obrazek, zwłaszcza na ekranie, uznawane jest za prawdę. Tymczasem sposobów manipulowania słowem i obrazem są tysiące, podobnie jak sposobów nękania – a nawet totalnego niszczenia wroga za pomocą internetu. By móc się bronić, by nie ulegać manip-ulacjom, trzeba poznać ich mechanizmy – temu właśnie służy Cyberwojna Piotra Łuczuka.
Niespotykanym walorem publikacji jest nie tylko opis przebiegu i metod cyberwojny, ale także rozważania o charakterze moralnym oparte na nauczaniu Kościoła katolickiego. Autor objaśnia np. zagadnienia wojny sprawiedliwej, prewencyjnej, obronnej. Powołuje się przy tym na wybitne autorytety, w tym na kilku ostatnich papieży, również św. Jana Pawła II. Odsłania kulisy dema-gogicznych działań zmierzających nie tylko do destrukcji militarnej i gospodarczej, ale także światopoglądowej całych narodów. Książka ta wyry-wa nas z bierności i umacnia.

Thierry Bizot : Anonimowy katolik.

5

Wielokrotnie wypierałem się nawet tej religii, którą wpojono mi w dzieciństwie. Otwarcie się z niej wyśmiewałem, nie stroniąc od ironii. Wówczas miałem po cichu za złe Kościołowi, że zmusza mnie do tego rodzaju sarkazmu,pozostając religią staroświecką, która wśród osób przyznających się do wszechobecnej, przyzwoitej lewicy nie jest w stanie pociągnąć za sobą nikogo. Przyznanie się do katolicyzmu jest dzisiaj czymś wstydliwym. W środowisku, w którym ja się obracam, katolik jest kimś śmiesznym, groteskowym, żałosnym, naiwnym i zacofanym. Nosi kalesony i koszule z krótkim rękawem, ma żonę z owłosionymi nogami i błyszczącym czołem, po cichu głosuje na skrajną prawicę, jego horyzonty są ciasne, a paznokcie brudne, upaja się swoimi drażniącymi dobrymi intencjami, nigdy nie poszedł na dyskotekę i wozi swoim rozklekotanym Renault Espace gromadę dzieciaków, którym cieknie z nosa… Jest to dokładne przeciwieństwo wrażenia, jakie powinien sprawiać przebojowy producent telewizyjny, jakim jestem! Spróbujcie wyjaśnić dyrektorowi programowemu stacji dla nastolatków lub modnej prezenterce, że wybieracie się na Mszę św., a zobaczycie efekt! „Jakie to interesujące…” – powiedzą z grzecznym wyrazem twarzy. Ale całkiem przez przypadek okaże się, że projektu,który im zaproponowaliście, nie da się zrealizować. W telewizji przyznawanie się do katolicyzmu, z całą jego aurą statyczności i anachronizmu, wydaje się samobójstwem. Thierry Bizot, którego tu cytujemy, nie jest żadną osobą no-name; to bardzo ważna postać francuskich mediów, wieloletni dyrektor jednej z tamtejszych stacji telewizyjnych, utalentowany i popularny realizator, człowiek powszechnie rozpoznawalny. We Francji takie określenia oznaczają zazwyczaj kogoś o mniej lub bardziej lewackich poglądach. Nie tym razem jednak, Bizot przeżył bowiem zachwycające nawrócenie, które opisał w „Anonimowym katoliku” w sposób dramatyczny,pełen refleksji, czasem żartobliwy. Powstała urocza opowieść o człowieku mediów, o jego rodzinie i środowisku, o drodze do spokoju i równowagi.

Tomasz Potkaj, Alicja Klenczon : Klenczon – historia jednej znajomości.

6

Nikt na świecie nie wie o Krzysztofie Klenczonie tyle, co jego żona Alicja
Opowiemy o rodzinie, dzieciach, przyjaciołach, sekretach, wspólnym życiu w Polsce i w Ameryce, z kobiecego – co ważne – punktu widzenia. Zgodnie uznaliśmy, że najlepszym określeniem tego, czym jest ta książka, będzie opowieść intymna.
Alicja była niespokojnym duchem epoki, bohaterką piosenki, którą śpiewała cała Polska – Historii jednej znajomości. I muzą, przy której on napisał swoje największe szlagiery: 10 w skali Beauforta, Kwiaty we włosach, Biały Krzyż czy Wróćmy nad jeziora.
Po raz pierwszy Krzysztof i Alicja spotkali się w 1965 roku w sopockim klubie Non Stop. Na pierwszej randce w kinie Polonia nawet nie próbował jej pocałować. Dopiero gdy potem spacerowali po sopockim molo, wziął ją pod rękę.
Jak potoczyły się ich dalsze losy?
Jak wyglądało środowisko muzycznej bohemy lat 60.?
Kim tak naprawdę był kultowy muzyk ery big-beatu?

Zdjęcia okładek i opisy ze strony www.merlin.pl