Tove Jansson: Mama Muminków

Boel Westin

Tove Jansson: Mama Muminków

Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2012

Popularność Tove Jansson znanej na całym świecie autorki muminków przeżywa swój renesans. Tym razem za sprawą Boel Westin zaprzyjaźnionej przyjaciółki domu, która doktoryzowała się na podstawie jej dorobku literackiego. Sama mama muminków, tajemnicza i otwarta, bezpośrednia i równocześnie pełna rezerwy Finka pisząca po szwedzku, przede wszystkim uważała się za malarkę. Sześćset namalowanych płócien – można oglądać w byłej pracowni, obecnie w Muzeum Doliny Muminków w Tampere. Dwa tysiące zgromadzonych tam eksponatów ogląda rocznie czterdzieści tysięcy osób. Swoje autoportrety chętnie malowała w kapeluszach. Najlepszy z nich nazwała Brzydki. Pisarstwo zawsze traktowała jako twórczość uboczną, mimo, że to właśnie dzięki niezwykłym trollom zdobyła popularność. Muminki, które przydarzyły się jakby niechcący, z czasem zdominowały jej twórczość tak, że pod koniec życia zaczęła je nienawidzić. Sztuka w jej domu, dobra czy zła, była zawsze na pierwszym miejscu. Matka sufrażystka, graficzka, ojciec rzeźbiarz – poznali się na studiach w Paryżu, należeli do szwedzkiej bohemy artystycznej. Ich córkę, stanowczą, zdeterminowaną, ilustratorkę, karykaturzystkę, pisarkę, zawsze wiedzącą czego chce, charakteryzowała tytaniczna pracowitość. Uwielbiana przez Finów stworzyła urzekający świat muminków, aby odreagować własną dziecinność. Mając dwadzieścia lat kupiła wyspę, gdzie mieszkała ze swoją towarzyszką życia Tuulikki Pietila. Tam z realnego świata przeniosła Paszczaki, marzycielskie Włóczykije, niesforne Małe Mi, złe Buki, Filifionki, Homki, w świat przez nią wymyślony. Na ląd wróciła na stałe jako sześćdziesięciolatka i zamieszkała w Tampere. Samotność i wolność uważała w życiu za najważniejsze. Kto wcześniej miał okazję zapoznać się z Córką rzeźbiarza, bez wahania sięgnie i po tę publikację. Nadrzędne pytanie w niej zawarte brzmi: co było prawdą w jej życiu, a co zdawało się nią być? Realizując słowem i obrazem niekończącą się opowieść, była podmiotem własnej twórczości. Odczuwając nieustannie głód tworzenia, opowiadała wciąż na na nowo o cudownej Dolinie Muminków pełnej dobra, bezpieczeństwa i miłości. Wcielając się za każdym razem w innego bohatera, dawała upust genialnej wyobraźni, za którą tak ją kochano i podziwiano. W latach pięćdziesiątych muminkowe historie dały początek filozoficznym dyskusjom na wszystkich kontynentach. O potrzebie pisania mówiła, że jest to rodzinny defekt, na który nic nie może poradzić. Wyrażając siebie w literaturze i sztuce grała z tożsamością, wprowadzaniem w błąd, snami, tęsknotą i trwaniem. I może dlatego tej lektury nie należy przeoczyć.

ACG

{jcomments on}