Widzimisię biblioteczne

Ostatnio coraz częściej spotykamy się z terminem – drugie życie książki. Czyli?

Najczęściej to rozdawanie, darowanie przeczytanych, niepotrzebnych, wymiana na poszukiwane tytuły.  Nowi szczęśliwi właściciele i kolejne miejsca na półkach, bo różne powody. Akcje ważne i szlachetne, od wielu lat popularne.  Wiadomo, ale nie o tym chciałam.

Pojawiło się też nowe znaczenie tego określenia, pomysł na wykorzystanie starych książek w aranżacji np. domowej w formie bardzo różnorodnej.  Własna inwencja lub internetowa podpowiedź sprawia, że zniszczone pożółkłe kartki przeradzają się w piękne kwiaty, zwierzaki, cudne przedmioty. Można z nich robić kartki okolicznościowe. Książki z wyciętym środkiem tworzą nagle szkatułki, kuferki. Po zagięciu kartek mamy praktyczne wizytowniki, wazony, nawet organizery, z twardych okładek torebki na czasie.

Podrzucę z przyjemnością pomysł na jeszcze inne życie książki. Taki chwyt marketingowy, który wzmocni pierwszy żywot słowa drukowanego – czytanie. Poza standardową reklamą.  Niby nic nowego, bo zachęta do czytania przez zabawę. Ale jaką?! To ważne. Oczywiście wszystko dopasowujemy do imprezy.

Wielkie warcaby, np. 2×2 metry, pionkami są wybrane dwie serie książkowe z ciekawy dodatkiem promującym akcję najlepiej w przestrzeni publicznej.  Bonus – wygrany zgarnia swoje pionki.

Przeróbka dawnej gry zręcznościowej, tzw. cymbergaj. Jeśli zamiast monet będą książki, wyjdzie z tego wyścig bibliofilski. Nagroda, wiadomo jaka. Przy okazji testów na siłę, można zważyć 70 poetów. Dlaczego? Bo taki był akurat jubileusz (kłodzkiej biblioteki) i wielka książko-wymiana przy  zabytkowej fontannie. Siedem paczek po 10 tomików, najlepiej cieńszych, dzieci nie mogą dźwigać. Na dokładkę wyzwanie dla budowniczych – turniej wież (też po 70 woluminów). Gdy znudzi się czytanie zawsze można ożywić książkę dodając coś nietypowego – wąsy, oczy, okulary, itp. Albo przewrócić ją do góry nogami. Żeby odzyskać siłę koniecznie trzeba poczęstować się cukierkami produkcji bibliotecznej, bo dobra literatura smakuje. Szykujemy dodatkowe opakowanie do poczytania i mamy prawie ulubione krówki. Kserokopie dobrze się sprawdzają,  chyba, że mamy już takie ledwo żywe książki. Będą miały drugą szansę. Mogą być wydrukowane cytaty albo urywki opowieści. Specjalny dodatek reklamowy przy spotkaniu autorskim, Agnieszka Urbańska, pisarka rodem z Kłodzka może potwierdzić. Zawsze są kolorowe czasopisma dla dzieci, katalogi wydawnicze do wykorzystania. Ulubiony tytuł, ilustracja czy fragment, oklejamy filiżankę i mamy niecodzienny dodatek do ulubionej lektury. Są też pisanki-czytanki. Albo ludziki, tylko trzeba mieć piłeczkę do pink ponga , trochę drutu i wychodzi coś (z)drukowanego, nawet z włosami i czapeczką. Całkowite szaleństwo, to wielka Królowa Książka od stóp po włosy literacka zapraszająca poddanych do kreatywnej zabawy z okazji swojego świętowania. W prezencie od niej stoliki i półki z książek. Z myślą o najmłodszych pluszaki dostały ubranka i są widziMisie do czytania w pokoiku szufladkowym. Znamy książki drukowane, audiobooki, e-booki, to mogą powstać kwiatowe, najefektowniej wygląda kalka techniczna. Modna ekologia, to trzeba iść z duchem czasu. Eko pakowanie i ciąg dalszy nastąpi – prowokacja do lektury. Obwoluty książkowe są bardzo przydatne. Jeśli chcemy podsunąć lekturę smakoszowi pomarańczy, zawsze można ją wykleić znaną opowieścią (Jostein Gaarder „Dziewczyna z pomarańczami”).

Gdy pomysły powkładamy do dawnych szufladek katalogowych, powstanie mini wystawa o innym życiu książki na twórczą zachętę, w dodatku przenośna. Przygotowana z okazji Powiatowego Dnia Bibliotekarza na Wielkim Kleszczu (Twierdza Kłodzka). Niektóre podpowiedzi jeszcze przez chwilę inspirują w wypożyczalni PiMBP.

By pobudzić chęć czytania warto dodać telefon komórkowy ze słynnym cytatem na ekranie „Być albo nie być…” – klik i książka. To działa skutecznie na wyobraźnię potencjalnych odbiorców. Jak mówi noblistka, Wisława Szymborska są przecież różne „Możliwości”.  Taki patent na czytanie – „Odszufladkowane. Niech moc książki trwa”. Proszę Czytelników! To jeszcze nie koniec. Jak się bawić, to książkowo. Zapraszam

Mariola Kowalcze