Wybitny tłumacz Carlos Marrodán Casas gościem kłodzkiej biblioteki

Gościem wrześniowego Dygresyjnego Dyskusyjnego Klubu Książki, działającego przy kłodzkiej bibliotece, był Carlos Marrodán Casas – tłumacz literatury hispanojęzycznej na polski, poeta. Było to niezwykle udane spotkanie, którego bohater okazał się pełnym uroku gawędziarzem. Licznie zebrani widzowie dowiedzieli się w jakich okolicznościach trafił do Polski. Urodził się bowiem we Francji w Tuluzie (6 lutego 1948 roku), gdzie mieszkał (przez 4 lata) wraz z rodzicami republikanami wydalonymi z frankistowskiej Hiszpanii. W 1951 r. przybyli jako azylanci do Polski gdzie osiedlono ich na warszawskiej Pradze. Kolejna odpowiedź dotyczyła fascynacji literackich naszego gościa. Carlos Marrodán Casas bardzo szybko nauczył się języka polskiego i stał się zagorzałym czytelnikiem. Szczególnie zainteresował się powieścią historyczną, którą poznawał w trzech językach czyli po polsku, hiszpańsku i francusku. Ale najważniejszą, dla Carlosa Maradána Casasa, lekturą młodości jest „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicz do, którego sporządził cały zeszyt komentarzy. W liceum wraz z młodzieńczą miłością rozpoczęła się fascynacja współczesną poezją polską, najpierw Tadeusza Różewicza a następnie Wisławy Szymborskiej, Tadeusza Nowaka. Wybór Filologii Polskiej na Uniwersytecie Warszawskim był naturalną konsekwencją literackich zainteresowań. Sam też zaczął pisać wiersze, a w 1968 nakładem oficyny Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza i Korespondencyjnego Klubu Młodych Pisarzy przy ZG ZMW wydał tomik wierszy “Miejsca Pamięci” (w liczbie 1100 egzemplarzy). Przyznał się, że ciągle zbiera materiały do drugiego poetyckiego tomu, ma już dla niego tytuł „Gęsi, gęsi do domu” ale nie wie kiedy się ukarze. Tłumaczem z języka hiszpańskiego został przypadkowo. Na lata jego studiów przypadł boom literatury iberoamerykańskiej, na którą zwrócili mu uwagę koledzy. I to właśnie dla nich przetłumaczył minipowieść Maria Vargasa Llosy „Szczeniaki”. Zachęcony przez nich, zaniósł swój przekład do warszawskiego wydawnictwa Państwowy Instytut Wydawniczy. W ten sposób w 1973 zadebiutował drukiem jako tłumacz. Następnie Carlos Marrodán Casas opowiedział zebranym o swojej drodze zawodowej. Po studiach przepracował parę lat w redakcji „Nowych Książek”, jako recenzent literatury hiszpańskojęzycznej. Później dostał propozycję pracy na nowo powstałej na Uniwersytecie Warszawskim Katedrze Iberystyki. Tu zdobył nowe doświadczenia w zakresie tłumaczenia wprowadzając do kultury polskiej wiele piosenek (m.in. Lluisa Llacha, George’a Brassensa), które wykonywali jego studenci Filip Łobodziński i Jarosław Gugała członkowie „Zespołu Reprezentacyjnego”. Karierę akademicką zakończył w połowie lat osiemdziesiątych obejmując stanowisko w dziale kultury Ambasady Hiszpanii. W połowie lat dziewięćdziesiątych związał się z wydawnictwem Muza, jako współpracujący tłumacz i konsultant, następnie jako redaktor. Przez cały ten czas zajmował się tłumaczeniem, które jest jego pasją. Najęzyk polski przełożył m.in. Gabriela Garcii Marqueza: „Jesień patriarchy,” „Kronika zapowiedzianej śmierci”, „Miłość w czasach zarazy”, „O miłości i innych demonach”, „Rzecz o mych smutnych dziwkach”; Mario Vargasa Llosy: „Pantaleon i wizytantki”, „Zielony dom”, „Gawędziarz”; Javiera Mariasa: „Serce tak białe”, „Jutro w czas bitwy o mnie myśl”, „Zakochania” (te ostatnie wespół z Wojciechem Charachalisem); Roberto Bolaño „Gwiazda daleka”; świętego Jana od Krzyża „Pieśń duchowa” (komentarze) i Carmen Martín Gaite „Kapturek na Manhattanie”. Jest również współtłumaczem (z Beatą Fabjańską-Potapczuk) „Cienia wiatr”u Carlosa Ruiz Zafona, a z Katarzyną Okrasko wszystkich pozostałych powieści Zafona. W jego dorobku znajdują się również przekłady sztuk teatralnych (m.in. Almodovara „Pośród ciemności”, Ramona Valle-Inclana „Słowa Boże”; Federico Garcíi Lorki: „Yerma” i „Krwawe gody”, poezji (między innymi Octavia Paza „Kamień słońca”). Nagrodzony przez polski oddział Instytutu Cervantesa za tłumaczenie powieść „Jutro, w czasie bitwy, o mnie myśl” Javiera Maríasa. Laureat Nagrody Stowarzyszenia Tłumaczy Polskich, polskiego PEN Clubu, ZAIKS-u i “Literatury na Świecie”. Nasz gość uważa się za człowieka spełnionego, ma tylko pewien niedosyt, że nie udało Mu się wydać autorskiej książki kucharskiej*, w której zaprezentowałby kuchnię “śródziemnopolską” okraszoną wieloma anegdotami. Sam lubi jeść oraz siedzieć i rozmawiać przy stole. Na zakończenie nie obyło się bez pytań z sali dotyczących głownie problemów translatorskich. O tym jak bardzo było to interesujące spotkanie może świadczyć jego długość, ponieważ niezauważenie minęły prawie 3 godziny.

* Carlos Marrodan Casas ma już w swoim dorobku książkę kucharską wydaną wspólnie
z Markiem Łebkowskim, ale ona ma bardziej charakter encyklopedyczny.

Klaudia L.N.