Bolek, sezam i maliny

Co wyszło? Bajki z czapki i na drzewach. Taki dobry przepis na wystawę i czytanie w przestrzeni publicznej. Pretekst? To akurat proste, na okrągło coś jest. Wszystko zależy od nas. Tym razem wielki poeta przybył specjalnie z zaświatów, by poznać kłodzką naturę.

Oto ważne składniki:

  • mistrz słowa o wielkiej wyobraźni prawie we własnej osobie chętny do przewietrzenia i ucieczki ku przygodzie,
  • zieleń miejska, szczególnie polecam Park Sybiraków, uroczo, spokojnie, turyści szukający wrażeń,
  • przyjazna szkoła, sporo nauczycieli pozytywnie zakręconych w akcję (Agnieszka, Beata, Ela, Ewa, Mietek, Tomek) plus złota rączka L. (wiadomo, Lucjan!), czyli sąsiednia Społeczna (mają świetne szwedzkie ławki z podnoszonym blatem, idealne na lekcje w terenie!),
  • przede wszystkim najważniejsi goście – dzieci młodsze i starsze, wśród nich specjalny asystent, Mikołaj na cały rok,
  • temat, najtrudniejszy w formie atrakcyjnej zabawy zawsze znajdzie odbiorców,
  • skuteczna, najlepiej nietuzinkowa promocja wydarzenia,
  • tzw. inwencja, prościej olej w głowie,
  • zapał, pozytywna energia, zdrowy dystans,
  • strzał w dziesiątkę – dobry pomysł i gustopodobni,
  • sukces – zachęcić opornych,
  • umiejętność bawienia się swoją pracą,
  • ekipa, która połknie bakcyla,
  • sztuka otwierania Sezamu z Ali Babą w tle,
  • warto pamiętać o dodatkowym smaczkach podkreślających jakość, to już tajemnica bibliotecznego „kucharza”,
  • koniecznie niespodzianki dla wszystkich.

I otworzył się Sezam… baśniowy. Może bez czarów, bramy w skale, tego akurat zabrakło w krajobrazie, ale z urokiem pana Bolesława w papierowej osobie – parkowej ozdobie i jego niezwykłymi opowieściami. Czy się udało? Tak, bo dzieci zadowolone, zaintrygowane nietypowym piknikiem. Wyszedł z tego happening na wesoło, artystycznie, literacko, na świętowanie Dnia Dziecka i kłodzkie. Jeszcze kampania społeczna „Cała Polska czyta…”. Klasy 1 – 3 i gimnazjaliści z Zespołu Szkół Społecznych też.

Jaka lektura na trawie, bo Leśmian trudny!? Specjalnie napisane dla nich, jak sprytnie wyliczyły dzieci, 104 lata temu „Klechdy sezamowe”. Opowieść o „Ali Babie i czterdziestu zbójcach” dzielnie poznana. Czytanie w plenerze to trudne wyzwanie dla najmłodszych. Uzupełnione audiobookiem z głośników wśród zieleni.

Ciąg dalszy na głowie, w papierowych czapkach literackich samodzielnie wykonanych. Zresztą bardzo przydatnych na pikniku i do biegania w labiryncie krzewów. Widać było tylko śmigające klechdy. Do tego portret bohatera kredą narysowany, skoro ławki to do kompletu tablica. Dodatkowo zabawa w słówka. No i najważniejsze doznania estetyczne, smakowe. Malinowy sok, chleb z sezamem, magiczny specjał pierwszej świeżości (rok produkcji 2017) o smaku BBL – Bardzo Baśniowy Leśmian. W pakiecie napar z legendarnego chruśniaka, ale z lokalnego ogródka. Do Iłży dość daleko. Obok kuferkowy skarbczyk pełen książek i niespodzianek w podziękowaniu za udaną zabawę. Każdy otrzymał leśmianowe zakładki na poprawę humoru, podszepty twórcze oraz katalogi pełne ciekawej literatury dziecięcej. I jak to bywa na porządnych piknikach wszędzie ustawione wiklinowe koszyczki, kubeczki, czekoladki, maty, specjalny leżak z wielką parasolką dla eleganckiego Bolka. Wokół dziecięce rysunki inspirowane Leśmianem. Klechdowe kartki wiszące na gałęziach. Jeszcze drzewo do czytania – bardzo wielkie. Oprócz kwiatów w naturze, papierowy bukiet w wazonie z akcentem marketingowym. Pogoda na specjalne życzenie poety, który chciał urwać się na chwilę z wystawy bibliotecznej, by podarować kłodzczanom wspólne czytanie na trawie.

Ach Panie, Panowie – B● Leśmian na wszystko. Na letnią pogodę, piknik, rozmowę, lekcję, spotkanie „za drzwiami” i wędrowanie po ratuszu. Wcale nie straszy choć z królestwa cieni, ze swojego poetyckiego bezczasu. Raczej bawi… osobiście, zachęca do lektury. Nie wierzycie?! Spytajcie kłodzkich „ludzieńków”.

Mariola Kowalcze